POLUBIENIE PRZYTULISI

wtorek, 21 lutego 2012

Kolejna porcja misi przytulisi


Dziś pokażę wam kolejne przytulisie w wersji mniejszej.Postanowiłam troszkę więcej popracować nad mniejszymi stworzonkami, tym razem misie ( zapewne pamiętacie wcześniejsze króliki)
Misie tak jak i króliki są jedyne w swoim rodzaju. Nie ma dwóch identycznych. Każdy ma inną buźkę, inne ubranko, inną dekorację.
Standardowo nie mogłam się pohamować przed uszyciem części z zamkniętymi oczkami.
Misie są uszyte z polarku i bawełny ale starałam się tak dobierać kolory żeby nie wiało nudą, żeby były radosne i kolorowe. Mam nadzieję że się udało :)


Trochę tego będzie więc usiądźcie wygodnie :)





























piątek, 17 lutego 2012

Misie rządzą.

Zakochałam się w tych głupich miśkach totalnie. Robienie ich sprawia mi tyle przyjemności że mogła bym nie odchodzić od maszyny do szycia.
Każdy inny. Bawię się łączeniem tkanin, wyszywaniem ich pyszczków. Nadawanie im minek bawi mnie i sprawia że zatracam się w tym, zapominam o bożym świecie.
Ostatnio jestem masakrycznie zapracowana. Nie sądziłam że czeka mnie aż tyle roboty z tą całą działalnością.
Normalnie człowiek renesansu - robię wszystko, i jak mawia moja siostra - jeszcze miotłę w tyłek i będę zamiatać.
Zapewne widzieliście już wcześniej, że wystawiłam swoje pracę w Artillo i w Decobazaar ale wczoraj porwałam się na mega kosmiczną rzecz  ( jak dla mnie bo pewnie dla części to figa z makiem ) no i wystawiam też na Etsy.
http://www.etsy.com/shop/baraqada?ref=si_shop

Urwanie głowy z tym wszystkim, byle w tym miesiącu na ZUS zarobić i będzie dobrze.

A teraz misie. Mam nadzieję, że oglądanie tych zdjęć sprawi wam choć w 1% przyjemności tego co mi ich robienie.











No i na koniec mój ulubieniec, Misio śpioszek. Muszę się wam przyznać że uwielbiam takie zamknięte oczka u maskotek. Wyglądają one dla mnie tak słodko...   Nic innego nie pozostaje jak tulenie ;)






wtorek, 14 lutego 2012

Królikowy zawrót głowy

Oskarżana brakiem umiejętności robienia małych pluszaków, postanowiłam udowodnić sobie i przede wszystkim sobie, że to nie prawda. Najpierw uszyłam jednego, dla Ali.
(Zdjęcia wam nie wkleję bo wyszedł taki sobie , ale był punktem wyjściowym do kolejnych.)
Króliczki mają z uszami 22 cm wzrostu i 13 szerokości w łapkach przez co doskonale mieszczą się w łapkach nawet takiego malucha jak Ala ( 10 miesięcy)
Sami widzicie jaki mam styl, nie lubię abstrakcji. Według mnie pluszaki mają być przeznaczone dla dzieci i im sprawiać radość. Uśmiechnięte, milusie i kolorowe.
Dziś przedstawię wam tylko cztery króliczki ale powstało ich trochę więcej.  Musicie zrozumieć, brak czasu. Moje dziecko staje się coraz bardziej mobilne, przez co wzrasta zapotrzebowanie na poświęcaną mu uwagę. Najlepiej jak bym miała oczy dookoła głowy i nie robiła nic innego jak na czworaka szczekała i biegała między całym multum walających się zabawek.
Wracając do króliczków, pokażę wam 4 sztuki dwóch chłopców i dwie dziewczynki ale nie myślcie, że pozostałe są identyczne, Nie. Każdy jest inny. Inne ubranka , buźki , inne minki .
Uwielbiam  robić niepowtarzalne sztuki i sprawia mi to wiele radości. Mam nadzieję, że dzieciaczkom też się spodobają. ( Mój krytyk nr1 zaakceptował projekt )

Temat króliczka jak znalazł przed Wielkanocą :D.

(Wybaczcie zdjęcia ale nijak nie mogę opanować sztuki dobrego fotografowania. Mam nadzieję, że przyjdzie z czasem.)
A teraz zarzucam was zdjęciami nowych królisiów przytulisiów.












.