Ostatnio zastanawiałam się jak ma wyglądać kotek dla małego brzdąca.
Podstawowym założeniem miała być prostota. Kotek miał być nieskomplikowany a jednocześnie milusi. Nie podlegały dyskusji także względy bezpieczeństwa czyli brak jakichkolwiek twardych elementów. Troszkę mnie korciło aby użyć jakichś twardych materiałów na oczka ale ciągle trzymam się początkowych założeń by tego nie robić. Użycie guzików czy gotowych oczu zapewne skróciło by mi pracę ale nie na tym to ma polegać.
Kolejnym założeniem była tu t możliwość prania ( moje dziecko brudzi zabawki i to strasznie, nosi je wszędzie. Muszą jej towarzyszyć nie tylko do snu ale i w czasie jedzenia, picia itp. Karmi je, całuje , smaruje kremami ... ech ...gdyby nie nadawały się do prania, musiała bym wyrzucać po dwóch dniach i robić nowe.
Kotki zrobiłam w kilku wersjach kolorystycznych i nic nie stoi na przeszkodzie aby zrobić więcej różnych :)
Ala oczywiście pierwszego porwała i już jest jej ( Żaden pluszak nie przypada jej tak do gustu jak koty dlatego też tak dużo znajdziecie ich u mnie na blogu)