Wczoraj powróciłam do bucików. Coraz zimniej za oknami a ja zamarzyłam o wiośnie .
Pamiętacie pantofelki marynarskie? Tym razem zupełnie inna koncepcja. Maki.
Od kiedy zaczęłam szyć moja wrażliwość na rzeczy ładne wzrosła o milion procent. Kiedyś taki kwiatuszek materiałowy był by dla mnie jakimś kiepskim niewykończonym czymś... teraz widzę piękno nawet w siepiących się niteczkach przy kwiatuszku.
Niedawno przeczytałam gdzieś takie zdanie że rzeczy piękne nie są idealne.
A co wy o tym sądzicie?
Słodziutkie.
OdpowiedzUsuńUrocze, wprost dla małej damy :)
OdpowiedzUsuńsą piękne i podziwiam zawsze jak Ty szyjesz takie drobinki :)
OdpowiedzUsuńpróbowałam kiedyś uszyć kapcie dla siebie... nie pytaj jakie mi karakany wyszły :D
Ależ cudne!!!!!!!!!!1
OdpowiedzUsuńhttp://kuba-chojnecki.blogspot.com/2012/10/rekodziea-dla-marcinka.html
OdpowiedzUsuń