POLUBIENIE PRZYTULISI

Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 maja 2012

sowy , sowy...


Kilka osób mi ostatnio zwróciło uwagę że za dużo mam tych wzorów.
Powiedzcie czy wy też uważacie że za dużo różnych wzorów wprowadzam?
Nie znoszę nudy, dlatego co raz muszę coś nowego zrobić.
Wczoraj wieczorem wyskrobałam sowę ( matko kochana ale się robię komercyjna! ), dziś zrobiłam drugą. Potem zdjęcia w trakcie Ali snu, i oto oczom waszym zaraz przedstawię te dwa słodkie ptaszyska.
Nogi mają takie jak te z karuzelki tyle że z grubszej włóczki - zrobione na szydełku.
Chciałam żeby nie były podobne do tych które widzę u "konkurencji" dlatego też otworzyłam wyszukiwarkę googla i wyszukałam sobie zdjęcia prawdziwych sów.
 Miałam wam jeszcze ponarzekać że zmęczona jestem i brak weny... ale nic z tego - koniec pisania bo Ala już piszczy!


















 


środa, 23 maja 2012

Sowia karuzelka dla dziewczynki

Pamiętacie tą w kolorze niebieskim? Teraz dla wyrównania zrobiłam dla dziewczynki taką samą.
Powiem tak , przekonałam się nieco do tych sówek i do karuzelek też.
W przyszłości planuje zrobić jeszcze kilka innych. Szkoda tylko że tego czasu brakuje.
Krzyżak standardowo wykonał R. Coraz lepiej mu idzie :)
Fajne w tej karuzelce jest to, że można zdjąć sówki i zawiesić w dowolnym miejscu jak już karuzela przestanie spełniać swoją rolę  A te ptaszyska to superaśna dekoracja pokoiku. Można je też dać do zabawy brzdącowi :) są w całości mięciutkie.
 ,







poniedziałek, 7 maja 2012

Sowia karuzela

Jak wiecie zdarza mi się realizować czasem specjalne zamówienia. Ostatnim takim była karuzelka dla dzidziusia. Miała kilka koncepcji w głowie ale wyraźne preferencje przyszłej właścicielki zmusiły mnie do zrobienia sówek. Powiecie - co to takiego zrobić sówki? Otóż dla mnie to było dużo. Dlaczego?
Bo lubię iść pod prąd panującym trendom. Sowy były dla mnie czymś zalewającym mnie z każdej strony, stały się modne za granicą i u nas zaraz wszyscy zaczęli je robić na potęgę ( podobne odczucia mam w stosunku do wąsów i ośmiornic - te ostatnie jakoś jeszcze się nie przyjęły)
Tak więc omijam takie historię szerokim łukiem. Staram się robić swoje nie oglądając się na innych.
Tu jednak nie mogłam na siłę  uszczęśliwiać kogoś czymś innym. W końcu sprawienie komuś przyjemności jest również miłe i można czasem nagiąć swoje zasady.
Zwłaszcza, że całość wyszła słodko :)

Karuzela była trzymana trochę w tajemnicy ponieważ czekaliśmy na pojawienie się maluszka na świecie. Teraz już jest więc bez problemu możemy pokazać :)

Sówki zrobiłam z bawełny , nóżki i sznureczki na szydełku. Dołożyłam księżyc i gwiazdki i oto wyszło takie coś...

 Ps. mój mąż odkrywa talent rzeźbienia w drewnie :) Krzyżak jest jego autorstwa.