POLUBIENIE PRZYTULISI

czwartek, 27 października 2011

Mad cow

Dwuwymiarowa krowa :) to taki troszkę eksperyment ale moim zdaniem wyszła słodziutko.


środa, 26 października 2011

Różowy piesek

Wcale nie taki słodki jak by się wydawał - ma przecież straszliwe zęby :)
 Ale... milutki i mięciutki




wtorek, 25 października 2011

Z serii : Kotkowo

Koty są ..  niezwykle wdzięczynym tematem maskotkowym. Dlaczego? Mam wrażenie że szereg możliwości uszycia kotów jest niekończący się. Spod mojej maszyny wyszedł zatem kolejny kotek.
Po raz pierwszy spróbowałam tu haftu maszynowego - choć nie posiadam maszyny z opcją haftowania - zabawiłam się w ręczne malowanie maszyną - zapewne do tej opcji wrócę jeszcze nie raz :)
A teraz już bez zbędnego pitu pitu przedstawiam kolejnego kotka z mojej kolekcji:





poniedziałek, 24 października 2011

Dla najmłodszych

Moja córeczka uwielbia wszelkie metki od zabawek więc postanowiłam uszyć coś prostego , mięciutkiego ze sporą ilością odstających tasiemek. Wewnątrz umieściłam grzechoczący element. Efekt.. zobaczcie



sobota, 22 października 2011

WRRRRRRRR

Nie chce mi się pisać. Nie mam do tego ani talentu, ani motywacji.
Będzie więc krótko.
Oto WRRRRRRR :) mięciutki , polarkowy  WRRRRR. Do tulenia :)






piątek, 21 października 2011

Straszne?

Dalsza część "hardkorowych " przytulisi. Na pierwszy rzut oka budzą dziwne reakcje ale jeszcze nie spotkałam osoby która po przeżyciu pierwszego szoku nie chciałaby ich przytulić. Niby straszne ale troszkę takie ślamazarne ( tak by powiedziała moja babcia), nieporadne .. po prostu do przytulania.
Czas przedstawić Amelkę, Antosie i Marcela :)










 Wbrew pozorom dzieci je lubią

czwartek, 20 października 2011

Potwornisie ?

Ech jak dawno już się tu nie pokazywałam... Ale ale .. ostatnimi czasy troszkę podgoniłam z szyciem. Sprawcą tego jest pewna Dominika która zachęciła mnie do zrobienia serii trochę bardziej " hardkorowej". Było to dla mnie ciekawym wyzwaniem bo szczerze mówiąc nigdy nie próbowałam uszyć tzw "uglydolls'ów ". Niewiele myśląc zamówiłam polarek i wzięłam się za szycie. To co dziś wam pokaże, zrobiłam jakiś czas temu, więc dla mnie to trochę jak odgrzewanie starych kotletów (teraz już mi się nie podobają  a wcześniej było inaczej ).
Ocenę jednak pozostawię dla was.

Przedstawiam zatem dwa mięciutkie potwornisie