Przyznam wam się na wstępie że pszczółka była nie planowana. Już miałam robić kolejną myszkę kiedy to przypadkowo zestawiłam ze sobą te oto dwa kontrastujące kolory. Szary i żółty. No i mnie dopadło.. nie wiem jak to się stało ale po ujrzeniu tej kolorystyki po prostu musiałam ale to MUSIAŁAM zrobić pszczółkę.
Pciółka - bo tak nazywa się nasza pszczoła jest nieco krzywa i taka pokraczna ale Ala rzuciła się na nią i przytula z taką dziką rozkoszą jak żadną inną wcześniejszą ( no może podobne względy zaskarbił sobie jeszcze tylko czarny kotek).
W tym projekcie dodałam szeleszczące skrzydełka - od góry ich jest polar, od dołu bawełna a w środku wszyłam celafon - taki zwykły jaki dostałam w kwiaciarni ale sprawdza się super. Nie wiem jeszcze jak jest w przypadku prania takiego cuda ( przy intensywności używania przez mojego małego brudaska sprawdzimy już wkrótce ) ale sądzę, że tak jak w przypadku pozostałych moich maskotek w 30 stopniach powinno być ok :)





Cudna!!! Chodziła mi po głowie ostanio myśl o uszyciu pszczółki ale żadna z moich wymyślonych nie była taka śliczna...
OdpowiedzUsuńczy te oczy mogą kłamać??? :)
Jejuś, jaka ona urocza:) A te napady to ja znam,ale jak mus to mus:)A jakie śliczne są tego efekty:)
OdpowiedzUsuń