Zaniedbuje was ostatnio i to mocno ( Wiem , wybaczcie!) Alka chora, noce nie przespane i jakoś blog został odłożony na dalsze plany. Cały czas jednak szyję i szyje i szyje ... Ostanie wyszły spod maszyny kotki. Nie wydaje wam się że te moje przytulisie stają się charakterystyczne? bo ja mam wrażenie, że z łatwością można odróżnić je od wszystkich innych :)
Aaaa, troszkę ostatnio zajęłam się dystrybucją i po woli przytulisie trafiają do mamowych kawiarenek :) co strasznieee mnie cieszy. Będzie można je tam kupić a przed tym dokładnie obejrzeć , dotknąć przy okazji napić się przepysznej kawki , zjeść ciastko a dziecia puścić aby pobuszował w zabawkach :) . Wiecie - często zdjęcia nie oddają realnego wyglądu a poza tym kiepski ze mnie fotograf.
A teraz kotek, jest super plastyczny. Można go związać i przywiązać w dowolny sposób i zawsze wygląda słodko.
Popatrzcie.
poniedziałek, 12 marca 2012
czwartek, 8 marca 2012
Małpka
Zupełne urwanie głowy w tym tygodniu. Mała małpka ma więc z lekkim opóźnieniem swoją premierę na blogu.
Przytulisiowa małpka tak jak króliczek załapała się na długie tuliłapki. Rewelacyjnie jej pasują.
Małpka w ogóle jest super przytulakiem, jest też niezwykle plastyczna i fotogeniczna.
Zrobiona z nowego mięciusieńkiego polaru, aż się chcę ją miętosić.
Można ją przywiązać w dowolnym miejscu.
Jak na razie - moja ulubienica :) zdetronizowała wszystkie poprzednie przytulanki
A tak na marginesie wam powiem że nowy polar Biruny jest superowy, jakość pierwsza klasa i posiada chyba wszystkie możliwe certyfikaty.
To by było na tyle jeśli chodzi o moje gadanie, lepiej sami zobaczcie.
Przytulisiowa małpka tak jak króliczek załapała się na długie tuliłapki. Rewelacyjnie jej pasują.
Małpka w ogóle jest super przytulakiem, jest też niezwykle plastyczna i fotogeniczna.
Zrobiona z nowego mięciusieńkiego polaru, aż się chcę ją miętosić.
Można ją przywiązać w dowolnym miejscu.
Jak na razie - moja ulubienica :) zdetronizowała wszystkie poprzednie przytulanki
A tak na marginesie wam powiem że nowy polar Biruny jest superowy, jakość pierwsza klasa i posiada chyba wszystkie możliwe certyfikaty.
To by było na tyle jeśli chodzi o moje gadanie, lepiej sami zobaczcie.
piątek, 2 marca 2012
Malutkie filcowe buciki
Chodziły za mną od czasu kiedy znajoma pokazała mi jakąś stronę w necie z bucikami filcowymi i zapytała " a takie być umiała". Tak sobie pomyślałam że umiała bym ale po co? Toż to cholernie nie praktyczne! takie buciki filcowe. Taka prawda, nie praktyczne. Ale czy wszystko musi być praktyczne? czasami rzeczy mają być zdobne , słodkie , strojne a nie tylko praktyczne.
Wczoraj zatem powstały malutkie filcowe buciki. Takie w rozmiarze newborn, długość stópki 9 cm. W kolorze różowo kremowym, zapinane na rzep. I już dziś trafiły do przyszłej właścicielki (jeszcze jest w brzuszku) - niech duża rośnie a mama niech się trzyma zdrowa :).
Wracając do kwestii praktyczności - już pracuję nad tym żeby takie buciorki były mocne i można je było uprać w pralce :)Muszę jeszcze dobrać materiały ale ogólną koncepcje mam. Filc zamienię na coś innego. Jeszcze trochę i będzie można takie zamówić :)
Jak wam się podobają?
Wczoraj zatem powstały malutkie filcowe buciki. Takie w rozmiarze newborn, długość stópki 9 cm. W kolorze różowo kremowym, zapinane na rzep. I już dziś trafiły do przyszłej właścicielki (jeszcze jest w brzuszku) - niech duża rośnie a mama niech się trzyma zdrowa :).
Wracając do kwestii praktyczności - już pracuję nad tym żeby takie buciorki były mocne i można je było uprać w pralce :)Muszę jeszcze dobrać materiały ale ogólną koncepcje mam. Filc zamienię na coś innego. Jeszcze trochę i będzie można takie zamówić :)
Jak wam się podobają?
wtorek, 28 lutego 2012
Misie i królisie - przytulisiowe handmade na szybko
Wczoraj zmuszona zostałam do wymyślania nowych wykrojów. Dlaczego? Mój mały potwór postanowił podrzeć wszystkie które do tej pory stworzyłam i zachowałam. No cóż , takie życie , nie ma co się obijać tylko trzeba robić nowe :)
Usiadłam wiec i postanowiłam zrobić (po raz kolejny) misia i króliczka. Zainspirował mnie kolor biały i róż. Miało być słodko i przytulaśnie.Mam nadzieję że sprostałam zadaniu.
Zanim przejdę do opisu chciałam napomknąć, że miś będzie nagrodą w konkursie na fanpejdzu fejsbukowym :)
http://www.facebook.com/pages/Przytulisie/183913811707999
Misia zachciało mi się trójwymiarowego z doszywanymi rączkami i nóżkami. Jedynie jego łepek pozostawiłam troszkę taki 2D, nie myślcie sobie że nie potrafię zrobić wykroju , po prostu nie wszystko co jest bardziej złożone jest ładniejsze. Koncepcję miałam na taki właśnie pyszczek. Okrąglutki i prosty.
Może trochę miś ma za duże uszy ale mi się podoba.
Drugi z nich to królik. I teraz przyznaję się bez bicia, pomysł na długie ręce nie jest mój, widziałam go już w kilku miejscach i u różnych artystów pluszkowych.(na chwilę obecną nie wskażę wam u kogo bo nie pamiętam ale motyw przewija się i w polskiej twórczości i w zagranicznej również) Zakochałam się w tych długich łapkach tak samo jak zakochałam się w zamkniętych oczkach. Efektem połączenia dwóch moich ulubionych ostatnimi czasy motywów powstał ten oto królik
Usiadłam wiec i postanowiłam zrobić (po raz kolejny) misia i króliczka. Zainspirował mnie kolor biały i róż. Miało być słodko i przytulaśnie.Mam nadzieję że sprostałam zadaniu.
Zanim przejdę do opisu chciałam napomknąć, że miś będzie nagrodą w konkursie na fanpejdzu fejsbukowym :)
http://www.facebook.com/pages/Przytulisie/183913811707999
Misia zachciało mi się trójwymiarowego z doszywanymi rączkami i nóżkami. Jedynie jego łepek pozostawiłam troszkę taki 2D, nie myślcie sobie że nie potrafię zrobić wykroju , po prostu nie wszystko co jest bardziej złożone jest ładniejsze. Koncepcję miałam na taki właśnie pyszczek. Okrąglutki i prosty.
Może trochę miś ma za duże uszy ale mi się podoba.
Drugi z nich to królik. I teraz przyznaję się bez bicia, pomysł na długie ręce nie jest mój, widziałam go już w kilku miejscach i u różnych artystów pluszkowych.(na chwilę obecną nie wskażę wam u kogo bo nie pamiętam ale motyw przewija się i w polskiej twórczości i w zagranicznej również) Zakochałam się w tych długich łapkach tak samo jak zakochałam się w zamkniętych oczkach. Efektem połączenia dwóch moich ulubionych ostatnimi czasy motywów powstał ten oto królik
czwartek, 23 lutego 2012
zamówienia specjalne / specil orders
Wiecie, że ostatnio tonę w stertach miśków więc dziś postanowiłam o czymś zupełnie innym.
Zamówienia specjalne to coś co lubię najbardziej. Dziś pokaże wam dwa z nich jakie miałam okazję realizować niedawno.
Pierwsze zamówienie to walentynkowy prezent - samolot. Tak , dobrze słyszycie - SAMOLOT. Ja w pierwszym momencie też byłam mocno zaskoczona. Że niby jak mam uszyć samolot? W myśl idei, że nie ma rzeczy niemożliwych przyjęłam wyzwanie. Zleceniodawczyni pozostawiła mi bardzo dużą dowolność co do przedmiotu - miał być po prostu samolotem, no i walentynkowym. O odbiorcy przedmiotu wiedziałam tyle - to dorosły facet, pilot.
Na realizację wybrałam sobie sobotę - cały wolny dzień . Nie ukrywam, że wiele radości sprawiło mi realizowanie tego projektu, dobieranie kolorów, tworzenie wzoru, szycie i ostateczne drobne elementy nadające walentynkowy charakter.
Uwielbiam taką robotę :)
A oto walentynkowy samolot
Drugim zamówieniem była poducha. Miała mieć kształt jakiegoś przyjemnego zwierzaczka a jednocześnie być poduchą. Zaczęłam więc projekt od narysowania czegoś prostokątnego. Dodam, że to nie dla dziecka a dla dorosłej kobiety takie cudo więc ograniczyłam zakres kolorystyczny do pomarańczy, beżu i brązu. Skoro poducha to skojarzenie ze spaniem więc musiałam ale to MUSIAŁAM wtrynić tu mój ulubiony motyw zamkniętych oczek.
Niestety nie mam zdjęć które by mogły przedstawić wam wielkość kota ale musicie uwierzyć mi na słowo - był taki że jak go się w ramionach tuliło to nóżki kończyły się przy pępku :)
Tak oto wygląda kot poduszkowiec
Zamówienia specjalne to coś co lubię najbardziej. Dziś pokaże wam dwa z nich jakie miałam okazję realizować niedawno.
Pierwsze zamówienie to walentynkowy prezent - samolot. Tak , dobrze słyszycie - SAMOLOT. Ja w pierwszym momencie też byłam mocno zaskoczona. Że niby jak mam uszyć samolot? W myśl idei, że nie ma rzeczy niemożliwych przyjęłam wyzwanie. Zleceniodawczyni pozostawiła mi bardzo dużą dowolność co do przedmiotu - miał być po prostu samolotem, no i walentynkowym. O odbiorcy przedmiotu wiedziałam tyle - to dorosły facet, pilot.
Na realizację wybrałam sobie sobotę - cały wolny dzień . Nie ukrywam, że wiele radości sprawiło mi realizowanie tego projektu, dobieranie kolorów, tworzenie wzoru, szycie i ostateczne drobne elementy nadające walentynkowy charakter.
Uwielbiam taką robotę :)
A oto walentynkowy samolot
Drugim zamówieniem była poducha. Miała mieć kształt jakiegoś przyjemnego zwierzaczka a jednocześnie być poduchą. Zaczęłam więc projekt od narysowania czegoś prostokątnego. Dodam, że to nie dla dziecka a dla dorosłej kobiety takie cudo więc ograniczyłam zakres kolorystyczny do pomarańczy, beżu i brązu. Skoro poducha to skojarzenie ze spaniem więc musiałam ale to MUSIAŁAM wtrynić tu mój ulubiony motyw zamkniętych oczek.
Niestety nie mam zdjęć które by mogły przedstawić wam wielkość kota ale musicie uwierzyć mi na słowo - był taki że jak go się w ramionach tuliło to nóżki kończyły się przy pępku :)
Tak oto wygląda kot poduszkowiec
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































